Nadzieja matką głupich.
Dodane przez admin dnia Grudzień 16 2009 22:42:14
Angela siedząc w aucie, zastanawiała się jak powiedzieć mężowi o odkryciu, jakie dzisiaj dokonała. Z podekscytowania ściskała dłonie na kierownicy. Zastanawiała się jak to będzie za kilka miesięcy, gdy ich rodzina się powiększy. Przymrużała oczy, gdy co jakiś czas biły ją po twarzy światła z przejeżdżających aut. Nie zwalniała jednak, nie mogąc się doczekać powrotu do domu.
Szczęście jednak jest złudnym uczuciem. Wjeżdżała w ostatni zakręt. Parę metrów dalej stał jej dom. Niespodziewanie z za zakrętu wyjechał czarny wóz. W ułamku sekundy zrozumiała, co się dzieje. Jechał za szybko. Nie zdąży wyhamować. Już nic nie mogła zrobić.
Widziała jak czarny lakier lśni w świetle latarni. Odblaski niczym ogniste języki iskrzyły się na jego masce. Wydawało się jej, że samochód płonie żywym ogniem.
I w tedy dostrzegła, mimo bijących świateł, twarz kierowcy. Twarz młodej dziewczyny. Zadowolonej, uśmiechniętej od ucha do uch. Widziała, jak oczy się jej błyszczą, a na twarzy widnieje lekki rumieniec. Widziała własną twarz. Niczym odbicie w lustrze. Z każdym ułamkiem sekundy, twarz pochmurniała, bledła. Ogniki w oczach gasły, zastąpione zimną pustką. Czym bardziej się przybliżała, tym obraz wydawał się bardziej wyrazisty.
Dostrzegła jak lśniące dotąd włosy stają się matowe. Z przerażeniem obserwowała, jak na jej twarzy pojawiają się nacięcia. Z ran sączyła się powoli czarna krew. Rumiana dotąd cera stawała się najpierw kredowo biała, potem szara i na koniec niezdrowo zielona. A może takie wrażenie odniosła tylko z powodu skaleczeń, ostrych odłamków szkła wbitych w różnych miejscach na jej ciele, a może z powodu licznych siniaków, obtłuczeń i zwykłego brudu oblepiającego jej twarz.
Z każdym przybliżeniem, wydawało jej się, że jej postać, a raczej ciało, podlega upływowi czasu. Skóra zaczęła w niektórych miejscach odchodzić, ukazując poharatane ścięgna. Proces postępował, widziała każdą najmniejszą zmianę. Aż do momentu, gdy w miejscu, gdzie przed paru sekundami była jej twarz, znajdowała się trupia czaszka.
Angela wydała z płuc okrzyk przerażenia. Ostatni w jej życiu. Przedśmiertny zwid znikł jej z przed oczu. Zobaczyła tylko przerażające, białe światło. Całe jej ciało ogarną przerażający ból. A potem nie było już nic. Nic nie poczuła… Ani ona, ani jej nienarodzone dziecko.